Relacja z projektu „Breathe in Svaneti”

21476162_10212131647779891_165013805_n

Outdorowy projekt   zaczął się 22 lipca w Tibilisi. Zebraliśmy się na Placu Puszkina żeby zapakować siebie i swoje plecaki na dach marszrutki i ruszyć przez wąskie, krętę, malowniczo rozpostarte nad przepaściami drogi do regionu Svaneti, a dokładnie do Mestii – małej osady otoczonej przez Kaukaskie 4 tysięczniki,  gdzie mieliśmy rozbić pierwszy obóz. Już sama podróż marszrutką to dosyć ciekawe doświadczenie z gatunku tych można rzec ekstremalnych :)

21476162_10212131647779891_165013805_n

Łącznie z organizatorami nasza grupa liczyła 36 osób w tym 4 osoby z Polski. Przez pierwszych 6 dni to wielonarodowe towarzystwo miało okazję się zintegrować, jak i poznać przedsmak tego co miało nas czekać kiedy już z plecakami ruszymy na górskie szlaki. Tak więc odwiedziliśmy tradycyjny Svanecki dom, w których mieści się muzeum jednego z najlepszych gruzińskich alpinistów – Michaiła Chergianiego, mieliśmy okazje wdrapać się na drewniany dach kamiennej wieży obronnej, które ostały się jeszcze z czasów średniowiecznych zdobiąc górski krajobraz, spotkaliśmy się z lokalną młodzieżą, żeby dowiedzieć się jak w wygląda sytuacja młodych ludzi w tym regionie. Jednego dnia podczas gry terenowej mieliśmy do wykonania szereg zadań, które wymagały od nas poznanie lokalnej społeczności Svanów  i zaangażowanie ich żeby nauczyli nas śpiewać tradycyjne piosenki i tańczyć lokalne tańce. Przed wyruszeniem na szlak odbyliśmy cykl szkoleń z Górską Federacją Gruzińską która była zaangażowana w cały projekt. Nauczyliśmy się podstaw nawigacji, czytania mapy, wyznaczania ścieżek, zebraliśmy garść praktycznych rad dotyczących pakowania plecaka, wyboru namiotu w góry, śpiwora, łapania wody oraz pierwszej pomocy. Zdecydowanie ciekawym aspektem była praca w międzynarodowych zespołach i wymienianie się doświadczeniami zebranymi z połowy Europy a nawet z Libanu.

20842220_10211956718166760_8176704724910632945_n

Tak przygotowani, mając Gruzinów za przewodników ruszyliśmy na szlak. Odtąd pogoda zaczęła nam sprzyjać. O ile na stacjonarnym campie potrafiło zaskoczyć nas oberwanie chmury skutkujące nawet przeciekaniem namiotów co bardziej pechowych członków treningu, o tyle w dni hikingowe mieliśmy wymarzoną pogodę do górskich spacerów. I tak dniami chadzaliśmy po szlakach, karmiąc oczy zróżnicowanymi, ponieważ każda trasa miała inny koloryt, przebieg i kształt geologiczny to wciąż najpiękniejszymi górskimi krajobrazami jakie w życiu widziałam. A wieczorami słuchaliśmy grania gitar, ponieważ okazało się,  że większość uczestników posiada umiejętności muzyczne, mieliśmy prezentacje poszczególnych krajów i degustacje smakołyków w ramach nocy międzynarodowych, siedzieliśmy przy ognisku piecząc a to ziemniaki, a to kukurydzę i wymyślaliśmy życzenia obserwując co i rusz spadające gwiazdy w bezchmurne noce. Przydarzały nam się nawet przejażdżki konne zaoferowane przez napotkanych, przyjacielskich Gruzinów.  Przez 2 tygodnie spaliśmy w namiocie, korzystając albo z dobrodziejstw pryszniców campingowych podczas pierwszej części wyprawy, a w czasie drugiej odbywaliśmy kąpiele w wartkich, lodowatych potokach, piliśmy wodę prosto z górskich strumieni, przez znaczną część projektu nie było elektryczności ani zasięgu telefonii komórkowej. W ciągu tego czasu spędzaliśmy czas poznając inne kultury, krajobrazy, smaki (zwłaszcza ciekawym była kombinacja ziemniaków, cebuli i sera zaserwowana raz na śniadanie ;) ). Trekking w tak licznej grupie z bardzo zróżnicowanym doświadczeniem, nauczył nas pracy zespołowej, wypracowania wspólnego tempa dostosowanego dla wszystkich uczestników eskapady, udzielania pomocy i korzystania z niej w razie potrzeby. Myślę, że z tymi ludźmi, z którymi nie znaliśmy się przed treningiem, stworzyliśmy fantastyczny, bardzo zgrany zespół. Mogę śmiało podsumować, że to była jedna z najlepszych wypraw jakie odbyłam w życiu.

____________________________________________

English Version
_________________________________________

Georgia = Adventure

The outdoor project „Breathe in Svaneti” started on 22 July in Tibilisi. We gathered on Pushkin Square in center of Tbilisi to pack our backpacks on the rooftop of marshrutka and ourselves in it and start narrow, winding road thru picturesque landscapes of Svaneti region. Our destination was Mestia, a small town surrounded by Caucasian 4k + peaks, where we were to pitch the first camp. The trip itself was a pretty interesting experience, we could tell quite extreme.

Including the organizers our group counted 36 people including 4 people from Poland. During the first 5 days this multinational mix had the opportunity to integrate, as well as taste of what we were supposed to face during hiking. We have visited the traditional Svan house-museum of one of the best Georgian mountaineers – Mikhail Chergiani; we had the opportunity to climb the stone defensive tower build in medieval times. We also met local youth to learn more about situation of young people in this region. One day during a „city game” we had to complete a number of tasks which required from us getting to know local Svan community and engaging them to teach us how to sing traditional songs and dance local dances.

Before we actually started with hiking, we had a series of trainings with the Georgian Mountain Federation which was involved in the whole project. We learned the basics of navigation, reading the maps and setting paths. We also had sessions during which we got tips on packing the backpack, choosing tent/ sleeping bag for mountain trips, catching water and first aid. It was a very interesting aspect to work in international teams and exchange experiences collected in different European countries and even Lebanon.

That prepared, with the Georgians guides, we headed off to first trail on 7th day of project. Since then the weather was very favorable. While on a campsite we were several times surprised by sudden shower rain, during hikes we had perfect weather. We were walking thru mountains several days, feeding our eyes with breathtaking views, amazed by beauty and power of Nature. In the evenings we were playing guitar and singing, had had country presentations and tasting of international treats; we were sitting by the fire, talking, joking, baking potatoes, making wishes while watching falling stars. We were even offered short horse rides by friendly border police.

For 2 weeks we were sleeping in tents. While staying in Mestia we had a luxury of regular shower. After we moved into mountains we turned rivers and creeks into our bathroom. For most of the project there was no electricity nor cell phone coverage. During this time we managed to explore other cultures, landscapes, flavors (in particular combination of potatoes, onions and cheese served once for breakfast was very interesting ☺ ). But what is the most important we had a great chance to learn about ourselves and overcame some of our inner borders and fears.

Trekking in such a large group, with people of very diverse experience and condition, taught us teamwork, working out a common pace suitable for all participants, helping others and accepting help when needed. Every day we heard that sharing is caring, and those words had a deepest and true meaning while project. One day we hiked much longer than expected- memory of over 30 people sharing a very few potatoes we took is the best picture of  a wonderful team we became.

Mariola Włodarczyk